Chciałem, aby post ten rozpoczynał się zabawą onomatopeiczną. Jakimś tiru-riru, ihaha, czy bum cyk cyk. Niestety, gracja językowa równa Ihaczowej mi nie dana.
Notka ta miała poruszać tematy ważkie, ważne, skłaniające do polemiki. Nic z tego. Nie tym razem.
Planowałem, że pojawią się w niej pająki. Jak jednak o nich pisać? Jestem daleko od mojego domu na Podlasiu, w którym to ostatnio zabiłem 5 tych budzących wstręt zwierząt. Kurwica w Mysiadle już mnie nie łapie, szlag mnie nie trafia, a szlaki pajęcze nie są widoczne. I całe szczęście.
Ta notka nie istnieje, ta notka jest o niczym.
Plany na treść mądrą legły w gruzach, zaś grzyb na Wiktorskiej jeszcze trwa. Jego dni policzone zaś są.
I hope so.
Notka ta miała poruszać tematy ważkie, ważne, skłaniające do polemiki. Nic z tego. Nie tym razem.
Planowałem, że pojawią się w niej pająki. Jak jednak o nich pisać? Jestem daleko od mojego domu na Podlasiu, w którym to ostatnio zabiłem 5 tych budzących wstręt zwierząt. Kurwica w Mysiadle już mnie nie łapie, szlag mnie nie trafia, a szlaki pajęcze nie są widoczne. I całe szczęście.
Ta notka nie istnieje, ta notka jest o niczym.
Plany na treść mądrą legły w gruzach, zaś grzyb na Wiktorskiej jeszcze trwa. Jego dni policzone zaś są.
I hope so.
Na podobny temat:


Ten grzyb w notce!On tak ordynarnie wygląda! Nieokrzesany grzyb :-/ Grzybnia, ech ;-/
‘Łyżka nie istnieje’
Mmmmmmrrrrrruuuuuuuuu, no napisz coś nowego :-***