Im dłużej nie piszę, tym trudniej się wysłowić. Bo co mam niby pisać? Przepraszać za brak publikacji nie będę (powinienem?), bo to nudne. Moje życie zaś toczy się, jak toczy (szarość - ani dół, ani hurraoptymizm).
Oprócz różnych kwestii trudnych, bolesnych (wyjazd na Opener nadal stoi pod znakiem zapytania), pojawiają się i miłe akcenty.
Choćby dzisiaj kiermasz książek w “Czytelniku” uzupełnił moją biblioteczkę o 28 pozycji. Czechow, Vonnegut, Białoszewski i inni/e za grosze.

Zakładane obecnie przeze mnie i przyjaciela koło naukowe poświęcone teorii queer już zorganizowało kilka nieoficjalnych spotkań. Z tygodnia na tydzień dyskusje są coraz ciekawsze. Szkoda tylko, że są pewne problemy z frekwencją. Przypuszczamy jednak, że to tylko chwilowa sytuacja.
Nad życiem osobistym nie chciałbym się rozwodzić. Nastąpiły pewne przewartościowania, różne sytuacje traktuję być może inaczej, niż się “powinno” robić. Muszę Was pozostawić z takimi enigmatycznymi sformułowaniami.
Myślę, że mimo wszystko idzie ku dobremu.
Do zobaczenia w następnym odcinku.
Na podobny temat:


Wciąż pod znakiem zapytania? A ja bym się jednak zastanowił.
Powoli dojrzewam do openera, tylko namiot będziemy musieli kupić na spółkę.
Książki świetne, no, wiadomo, sam tam byłem. Koło też boskie, mam nadzieję, że szybko nam przybędzie ludzi.
Poluję na takie wyprzedaże, ale zawsze dowiaduję się po fakcie, że coś takiego było. Niestety.